Menu

Co gryzie Marioosza J ???

Radio Afera, refleksje i przemyślenia, audycje i ich tematy, najciekawsze myśli i wypowiedzi, wpadki antenowe i przejęzyczenia ... moje marzenia i tęsknoty, kawałki mojej duszy, które odsłaniam co wtorek.

Uśpieni (Sleepers)

marioosz1979

Sleepers

Film, który wstrząsa. Film, który zastanawia. Film, po obejrzeniu którego w głowie rodzi się pytanie: czy możliwe, by ta okrutna historia naprawdę się wydarzyła.

Sleepers (Uśpieni), z 1996 r. w reż. Barry'ego Levinsona należy do tych właśnie filmów, po których nie zasypia się lekko, a sen - jeżeli już przyjdzie - z pewnością nie będzie spokojny. Historia czterech chłopców - Lorenzo, Michael'a, John'a i Tommy'ego, którzy osadzeni zostają w zakładzie poprawczym. Historia o tym, jak umiera dzieciństwo i jak brutalnie zadana rana odbija się rykoszetem, powracając do tych, którzy ją zadali. Historia o poprawczaku,  który zamiast resocjalizować, zabija młodość i demoralizuje, bo strażnicy w nim pracujący torturują podopiecznych. Dla wspomnianej czwórki na torturach się jednak nie skończy ...

Celowo nie piszę więcej o fabule. Film trzeba po prostu zobaczyć. Bo choć trwa 147 minut, to każda z nich jest w tym obrazie bezcenna. Nie można przerwać jego oglądania w połowie, by w tym czasie wypić ulubioną herbatę, czy przegryźć solonego chipsa. Niepopcornowość takiego kina wzmaga realność obrazu, szokuje i domaga się od widza zajęcia stanowiska. Tu i teraz, nie kiedyś-tam, w bliżej nieokreślonej przyszłości. Ale właśnie teraz, kiedy ogląda tych samych chłopaków, jako już dorosłych mężczyzn. Ciągnących u swoich kostek niewidzialne kule przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej, w które zakuł je poprawczak. Kule, które skazują ich na niezrozumienie i pewnego rodzaju wyalienowanie - to społeczne i to we własnej świadomości.

Te kule w ciągu całego filmu robią się coraz bardziej widoczne, ale też i cięższe. Tak, jakby ktoś celowo zwiększał ich gęstość, by nie dały się bohaterom kolejny raz podnieść. Milczenie o tym, co działo się w ciemnych piwnicach poprawczaka, cementuje ich przyjaźń, ale też nie daje nadziei na zerwanie kajdan przemocy. Żeby zacząć żyć choćby w części normalnie, prawda musi ujrzeć światło dzienne. Nawet jeżeli upłynie - tak jak w filmie - 11 lat.

Czas niestety nie leczy wszystkich ran. Od nas jednak zależy, czy damy mu szansę, by choć część z nich miała szansę się zagoić. Blizny, które pozostaną, już na zawsze będą milczącym świadkiem przeszłości. Bohaterom filmu przypominały o niewybaczalnych krzywdach, podsycając pragnienie zemsty. Ta jednak - choć nadeszła - nie przyniosła ukojenia ...

Niesamowite są w filmie kreacje aktorów. Kevin Bacon - do tej pory w mojej świadomości brykający nastolatek z "Footloose" tutaj staje się symbolem zła, które obrzydliwe przenika całą postać strażnika Seana Nokes'a. Robert DeNiro w sutannie dodaje postaci księdza Bobby'ego ojcowskiego wyrazu i przenikliwości, która nie wstydzi się łez w obliczu cierpienia dzieciaków z ulicy. Dustin Hoffman, kiedyś pamiętna "Tootsie" - w tym filmie nieporadny adwokat, który początkowo nie może rozgryźć swojej roli w ustawionym procesie, później jednak - choć tego do końca się nie dowiadujemy - zaczyna być świadomy jej wagi. Brad Pitt, młody i niesłychanie błyskotliwy zastępca prokuratora, a w dzieciństwie - jeden z czwórki dręczonych chłopców.

Film, który wstrząsa. Po jego obejrzeniu nie można spojrzeć już drugi raz tak samo na korytarze poprawczaków. Nie tylko tych z filmowych scen.

 

© Co gryzie Marioosza J ???
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci