Menu

Co gryzie Marioosza J ???

Radio Afera, refleksje i przemyślenia, audycje i ich tematy, najciekawsze myśli i wypowiedzi, wpadki antenowe i przejęzyczenia ... moje marzenia i tęsknoty, kawałki mojej duszy, które odsłaniam co wtorek.

LOST

marioosz1979

O fenomenie tego serialu słyszał pewnie każdy. No, może prawie. Opowieść o pasażerach lotu linii Oceanic, z Sydney do Los Angeles, których samolot rozbija się na jednej z wysp Pacyfiku. Co takiego niezwykłego jest w serialu, którego akcja dzieje się na wyspie i to w dodatku w pierwszych odcinkach serialu zupełnie niezamieszkałej. Pozornie niezamieszkałej, a tak naprawdę pełnej dziwnych tajemnic, często przerażających i nie mieszczących się granicach wyobraźni oraz szeroko rozumianych prawach fizyki. No, może jedynie tej kwantowej.

To, co mnie w LOST-ach zachwyca to fakt, że wielowątkowość jest tutaj na porządku dziennym. Można jej doświadczyć zaczynając od bohaterów. Nie znam drugiego takiego serialu, gdzie byłoby tak wielu wyraźnie zarysowanych i nakreślonych pierwszoplanowych i równorzędnych charakterów. Każdy inny, z inną - mniej lub bardziej dramatyczną - historią. Każdy nie do końca poznany. Stąd też wielowymiarowość narracji, prowadzonej od pierwszych odcinków w formie retrospekcji. Często uzupełnianych i rozwijanych w dalszych odcinkach.

To ciekawe, że przez pięć już zakończonych sezonów i rozgrywający się właśnie szósty - te same wydarzenia są prezentowane z różnym stopniem szczegółowości, z naciskiem na inne momenty, emocje, czy też sposoby postrzegania tych samych faktów. Kamera wędruje i przecina perspektywy, niczym alternatywne rzeczywistości. A tych w serialu jest również cała mnogość.

Obrazom i pomysłom J.J. Abramsa towarzyszy znakomita muzyka Michael'a Giacchino - często psychodeliczna i pełna niepokojacych, groźnych i mrocznych dźwięków, ale także kojąca, jakby podkreślająca bezradność położenia rozbitków, którzy liczyć mogą tylko na cud. Ciekawym zabiegiem są także utwory wykorzystane w ścieżce dźwiękowej, które pojawiają się sporadycznie, ale w momentach dość szczególnych dla akcji serialu. "Make Your Own Kind Of Music", czy "Downtown" to tylko niektóre z przykładów jak skorelowanie akcji z muzyką potrafi stworzyć kultowe sceny serialu. Warto dodać, że nie brakuje akcentów typowo autorskich, jak choćby wałkowany w wielu momentach kawałek "You, All, Everybody" fikcyjnej grupy The Driveshaft, którego wokalistą jest jeden z bohaterów. Inny przykład to piosenka "Dharma Lady" również nigdy nieistniejącego Geronimo Jackson'a

Zastanawiam się, czy ostatni sezon odpowie na wszystkie pytania, zagadki oraz symbole. Choćby te związane z samą wyspą, jej mieszkańcami, pojawiającymi się liczbami i innymi szczegółami, które doprowadzają mnie nieraz do napadów szału, kiedy okazuje się, że moje podejrzenia zamiast odpowiedzi przyniosły kolejne znaki zapytania. Myślę jednak, że to właśnie czyni LOST-ów obrazem niezwykłym, wymykającym się standardom. I nawet jeżeli nie poznam wszystkich rozwiązań, to i tak będę czuł, że wraz z ostatnim odcinkiem skończyła się jedna z moich fantastycznych przygód, ku którym poniosła mnie podsycona obrazem i dźwiękiem wyobraźnia.

© Co gryzie Marioosza J ???
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci