Menu

Co gryzie Marioosza J ???

Radio Afera, refleksje i przemyślenia, audycje i ich tematy, najciekawsze myśli i wypowiedzi, wpadki antenowe i przejęzyczenia ... moje marzenia i tęsknoty, kawałki mojej duszy, które odsłaniam co wtorek.

Opętani (Crazies) ... powtórka ze "Zdarzenia" i "Pulsu"

marioosz1979

Niebywałe, że kiedy wybieram się do kina na film grozy, to albo jestem nim znudzony, albo rozczarowany, że autorzy nie wpadli na żaden oryginalny pomysł, który wcześniej nie pojawiłby się w innym filmie bądź książce. Miałem szczerą nadzieję, że "Opętani" (swoją drogą - dość mylące tłumaczenie tytułu i nie do końca trafiające w sedno filmu) wniosą coś nowego i sprawią, że faktycznie jakaś groza pojawi się we mnie, choćby na czas seansu. Tym bardziej, że pierwowzoru z roku 1974 nie widziałem. Okazuje się jednak, że albo współczesne kino z tych pierwowzorów zaczęrpneło już tak wiele, że remake wydaje się powtórką z tego, co już wcześniej mogliśmy oglądać. Albo groza stała się już tak naszą codziennością, że ta na ekranie może pretendować co najwyżej do miana groteskowej.

Zaczęło się całkiem dobrze, bo obrazkami z miasteczka w stylu "każdy zna każdego i wie o nim wszystko, nawet to, czego on sam o sobie jeszcze nie wie". Ten schemat - dość powszechnie wykorzystywany w różnych obrazach (w wersji cukierkowej w "Żonach ze Stepford", czy w wersji znacznie bardziej odjechanej, tajemniczej, nieodgadninej, pełnej atmosfery takiej, jaką lubię najbardziej w "Twin Peaks") tutaj przyniósł dość ciekawy efekt ... przez pierwsze pół godziny filmu. Później wszystko robi się przewidywalne, choć nie powiem - kilka razy na krześle podskoczyłem. Ale nie tego oczekuję od filmów grozy. Jak mawiał mistrz gatunku, Alfred Hitchcock: "Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć". Twórcy "Crazies" (tak brzmi tytuł filmu w oryginale) zdaje się nie skorzystali ze wskazówek twórcy "Psychozy" i "Ptaków".

Od kopiowanych pomysłów aż się roi. Pytanie, kto od kogo ściągał, pozostawię bez odpowiedzi. Epidemia powodująca szaleństwo przywodzi na myśli "Rec". Eksterminacja potencjalnych nosicieli to sceny wyjęte żywcem ze "Zdarzenia". Nawet pomysł klamry spinajacej wydarzenia z początku i końca też jest powtórką. Fabuła przypomina momentami motywy z książki Stephena Kinga "Puls". I jak tu się nie wynudzić. Bo kiedy nawet na ekranie dzieje się coś, co ma szanśe krew w żyłach zmrozić, zawsze jakieś głowy karków z panienkami-tapirami w stylu "Tipsolina-Andżelina", w rzędach za plecami będą gadać i psuć atmosferę. Oto cena, jaką trzeba płacić za kino w multipleksach. Swoisty koszt alternatywny. Większy chyba od ceny biletu, bo bardziej denerwujący i sprawiający, że nawet średniej klasy film grozy nie ma szans, by się obronić.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [RAF] *.197.91.26.edial.pl

    pamietam, byle,slad zostawilem, pozdrawiam;))
    Pikusiozaur;)))

© Co gryzie Marioosza J ???
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci