Menu

Co gryzie Marioosza J ???

Radio Afera, refleksje i przemyślenia, audycje i ich tematy, najciekawsze myśli i wypowiedzi, wpadki antenowe i przejęzyczenia ... moje marzenia i tęsknoty, kawałki mojej duszy, które odsłaniam co wtorek.

The Way Back ... Niepokonani

marioosz1979

Przez 80% długości filmu idą. Niczym Sam i Frodo zmierzający w otchłań Mordoru. Niezmordowani, niezwruszeni, niezłomni. Podobnie jak hobbici Tolkiena, tak i bohaterowie "Niepokonanych" zmierząją ku wolności. W "The Way Back" zagrożenie nie ma jednak postaci nazguli i Wielkiego Oka. U Weir'a okiem jest siejącym strach komunizm, patrzący ze wschodu, sięgający w lasy mroźnej Syberii, niszczący poprzez swych popleczników każdy przejaw indywidualizu, odwagi i umiłowania wolności. Zamiast czeluści Mordoru, w których Sauron "produkuje" pozbawionych człowieczeństwa orków, w "Niepokonanych" widzimy produkt terroru - gułag i jego ofiary. Widzimy też tych, którzy ofiarami stać się nie chcą.

Obóz pracy, w którym obok siebie, na sąsiednich pryczach znaleźli się intelektualiści i mordercy, patrioci i szpiedzy, uczciwi i oszuści poznajemy od najgorszej strony. Walka o każdy, nawet spleśniały kawałek chleba, kwitnący handel wymienny, bezwzględne egzekwowanie prawa silniejszego, mordercza praca bez względu na warunki zewnętrzne, plaga wszy i sąsiedztwo gryzoni. Wszystko na wyciągnięcie dłoni, choćby nawet nie chciało się po to sięgać. Specyficzna hierarchia obozowej społeczności, w której następuje całkowite odwrócenie społecznych ról. Przestępcy i kryminaliści są pierwszymi, którzy wymierzają sprawiedliwość tym, którzy nie potrafią podporządkować się bezwzględnym zasadom łagrowej rzeczywistości. Z drugiej strony, tak dla kontrastu, ci sami, którzy nie mają oporów, by atakować współwięźniów, potrafią doceniać to wszystko, co może choć na moment przenieść ich samych, do rzeczywistości innej, niż ta, w której sami utknęli. Dzięki temu posiadający niezwykły talent plastyczny Tomasz, czy więzień z pasją opowiadający przeczytane opowieści (w filmie, o ile się nie mylę, jest to fragment "Wyspy Skarbów"), mają szansę na los nieco łaskawszy, niż wszyscy ci, którzy na nic współwięźniom przydać się nie mogą.

Ta rzeczywistość obozowa mogłaby się w zupełności stać kanwą osobnej opowieści. Wydaje mi się, że nie o to jednak Weir'owi chodziło. Obraz koncentruje się od samego początku na kilku postaciach, o których widz może bez wahania powiedzieć - oto są ci, którzy się zbuntują, choć każdy z nieco innych powodów. Janusz (Jim Sturgess), Mister Smith (Ed Harris), Walka (Colin Farell) stanowią trzon ekipy, która ucieka z gułagu. Ich niejednoznaczność oraz skrywane tajemnice dają się poznać, choć tylko po części, w trakcie wyczerpującej wędrówki przez śnieg, pustynię, góry i niekończące się lasy. Zaglądają śmierci w oczy, zmuszeni oglądać ją i grzebać swoich towarzyszy, którym nie starczyło sił, by poczuć powiew wolności. Oddech ścigającego ich rezimu czują za swoimi plecami. I mimo, że nie jest on obecny w sposób namacalny, to pojawia się niemal zawsze wtedy, kiedy ktoś wchodzi uciekinierom w drogę. Nie jest ważne, czy są to wieśniacy pracujący w polu, czy też podążająca ich śladem dziewczyna, dzieląca ich los.

Nieufność i lęk przed tym, że wielkie oko dosięgnie zbiegów nawet u podnóża Wielkiego Muru Chińskiego to uczucia, które towarzyszą prawie przez cały seans. Jak mantra powracają wspomnienia. W chwilach krytycznych, momentach skrajnego wyczerpania obraz drzwi domu rodzinnego i ukrytego pod kamieniem klucza ostatecznie jest silniejszy. Klucz i drzwi z każdym powrotem tej sceny wydają się być coraz bliżej rąk Janusza - bo to właśnie jego wspomnieniom mamy szansę się bliżej przyjrzeć. Znakomite ujęcia i zdjęcia, a także dźwięk, który w ułamku sekundy ze świszczącego w uszach wiatru i śnieznej burzy potrafi zamienić się w głuchą ciszę. Ostatnie sceny filmu w moim odczuciu jednak były zbyt mocno kojarzące się z pewnymi narodowymi (polskimi) schematami, choć może właśnie taki był zamysł reżysera - tego nie wiem. Wiem natomiast, że film obejrzeć warto. Choćby po to, żeby uzmysłowić sobie jak wielką cenę trzeba zapłacić za wolność i że warto taką ofiarę ponieść.

© Co gryzie Marioosza J ???
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci