Menu

Co gryzie Marioosza J ???

Radio Afera, refleksje i przemyślenia, audycje i ich tematy, najciekawsze myśli i wypowiedzi, wpadki antenowe i przejęzyczenia ... moje marzenia i tęsknoty, kawałki mojej duszy, które odsłaniam co wtorek.

OST = Odmóżdżający Serial Telewizyjny

marioosz1979

Jego jedyną zaletą jest to, że jego oglądanie nie wymaga zbyt dużego udziału szarych komórek. Co więcej - użycie szarych komórek psuje całą zabawę z oglądania OST, bo wtedy w ciągu kilku pierwszych minut można obnażyć zamysł reżysera, odkryć zmyślnie ukrytą intrygę, znaleźć winowajcę tragedii (bo zazwyczaj o nich OST opowiada) i przewidzieć, co będzie dalej. Postanowiłem zrobić swój własny osobisty ranking OST. Kryteria, które decydowały o ocenie, zostały komisyjnie ustalone i jednoosobowo przeze mnie przyjęte. Ocena jury (również jednoosobowego) opierała się na prostej skali: im wyższy poziom żenady, tym wyższe miejsce w rankingu. No to ... lecimy!

1. DLACZEGO JA? - Pytanie jakże kluczowe wtedy, kiedy szukamy wytłumaczenia naszych życiowych tragedii, nieudacznictwa i niezaradności. Polsatowska produkcja para-pseudo-dokumentalna bije na głowę wszystkie klasyfikowane "dziełka". Jeden odcinek trwa niecałą godzinę, ale skutecznie zapychające reklamy jak zawsze rozszerzają film do pełnych 60 minut. Co mnie w tej produkcji ujęło najbardziej, że przypadło jej pierwsze miejsce? Otóż wspaniałe życiowe tematy, jak już wcześniej pisałem - tragedie z naszego podwórka, które mogły zdarzyć się Twoim sąsiadom (tu pewnie większość naszej społeczności bazująca na odwiecznym schemacie Kargula i Pawlaka w duchu się uśmiechnie, że właśnie sąsiadom), ale także i Tobie (tu już uśmiechu raczej nie będzie, a godne pożałowania spojrzenie). Same tematy odcinków to jedno i pewnie nie wystarczyłyby do zdobycia pierwszego miejsca. Sposób ich prezentacji, to prawdziwe mistrzostwo manipulacji. Bohaterowie pokazywani są zawsze z jakimś konkretnym podpisem, np. "Krystyna - sądzi, że mąż ją zdradza", albo "Andrzej - jego żona dziwnie się zachowuje" . Te wizytówki naszych bohaterów wraz z rozwojem akcji ewoluują. I tak po 20 minutach "Krystyna - widziała męża z inną kobietą" albo "Andrzej - zauważył, że żona mówi do szklanki". Pod koniec filmu wyjaśniają nam sedno przedstawianych spraw. Dużym atutem tej produkcji, który wywindował ją na sam szczyt rankingu OST jest piękno dialogów wewnętrznych bohaterów. Wychodzą np. z różnych pomieszczeń, udają, że nie widzą kamery i z egzaltacją wyznają swoje frazy wewnętrzne - głośno, wprost do kamery, udając przy tym swoje głębokie, znów wewnętrzne poruszenie. Gra aktorska - pierwszorzędna. Totalna amatorka. Momenty krytyczne można łatwo uznać za komediowe, widać, że naturszczycy zaangażowani do scen są genialnie nieudaczni - przezywają swoje tragedie uśmiechając się pokątnie, albo tonem głosu zdradzając swoją ekscytację kamerą. W skali 10 punktowej daję 11.

2. MALANOWSKI I PARTNERZY. Polsat przoduje. Dawny Porucznik Borewicz zamienił MO na prywatne biuro detektywistyczne i teraz rozwiązuje zagadki kryminalne z laptopem i przy biurku. Od zadań w terenie ma ludzi. On pojawia się tylko wtedy, kiedy już trzeba przyskrzynić złodzieja, mordercę, niewiernego męża. Zadziwiająca, podobnie jak w "Dlaczego ja" nieporadność aktorska pozostałych "grających" jednak nie pozostaje w cieniu i wychodzi daleko przed Bronisława Cieślaka. Oj, bardzo bardzo daleko. Tandeta, taniocha na każdym kroku. Ot, choćby pokaz modelek przed delegacją z USA, z której nikt nie mówi po anielsku z przyzwoitym akcentem. Ba, sam Malanowski mówi od nich lepiej. Sprawy wloką się jak flaki z olejem, ale i tak ma się wrażenie, że detektywi są wszystkowiedzący, wszystkosłyszący i w ogóle mają z tyłu głowy trzecie oko zaopatrzone w skaner, noktowizor, mikrofon i kamerę. Do tego wszystkie zarejestrowane materiały są w HD. Terminatory czy jak?

3. DETEKTYWI. Mimo, że trzecie miejsce, ale jakże zaszczytne, bo wciąż na podium, przypadło Marzenie i Krzysztofowi, którzy podobnie jak ich koledzy od Malanowskiego, rozprawiają się z wszelką przestępczością. Tu jednak nie ma tak oczywistych spraw, a detektywi często muszą wykazać się umiejętnościami terapeutycznymi, godząc zwaśnione rodziny z godną pozazdroszczenia empatią.

4. TRUDNE SPRAWY - OST, który zajął jedynie miejsce czwarte, dlatego, że jest wtórnym wobec numeru jeden i stąd - z uwagi na podejrzenie o świadome plagiatowanie pomysłu - nie może znaleźć się na podium. Powala schematycznością, tym samym głosem narratora, tymi samymi aktorami, których po kilkukrotnym obejrzeniu nr 1 lub 4 można nauczyć się rozpoznawać.

Dlaczego więc te programy cieszą się tak dużą popularnością? Dlaczego nieraz sam je oglądam? Długo szukałem odpowiedzi, choć była taka prosta. Świat pędzi do przodu, wymaga od nas by być w ciągłym biegu, by nie dostrzegać, że życie to nie hollywoodzki film. Od czasu do czasu nudzi nas to, co złudne i chcemy poczuć, że wciąż jesteśmy ludźmi, że wciąż mamy w sobie emocje - współczucie dla tych, którym jest trudniej, zrozumienie dla tych, którym się nie powiodło, otwarte ręce dla potrzebujących wsparcia. Może takie OST są potrzebne, żebyśmy poczuli się lepiej sami ze sobą, kiedy nasza życiowa historia zacznie przypominać jeden z tych fabularyzowanych dokumentów. Może więc niesłusznie nazwałem OST-y OST-ami?

© Co gryzie Marioosza J ???
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci